sobota, 16 lutego 2019

...dyskretny urok bursztynu...

Na pierwszym planie moja ulubiona secesyjna broszka z bursztynowym oczkiem :) Ostatnio było wokół niej sporo zamieszania...zaginęła...nie mogłam jej nigdzie znaleźć , zdawało mi się , że przeszukałam wszystko i ...klops ...nie ma...okazało się, że przypięłam ją do bluzki ...tylko niestety , to nie ja  wpadłam na to , że ona spokojnie przypięta czeka , aż ją odnajdę.. Tak więc przy okazji tego wpisu , dowiedziałam się bardzo ważnej rzeczy o sobie : mam sklerozę !




Wśród tych  "maminych" bursztynowych skarbów , można dostrzec dość ciekawą odmianę bursztynu, tzw. bursztyn piaskowy , to te dwa z prawej strony:)


Nie mam dużo biżuterii z bursztynem , ale lubię po nią  czasem sięgać...
Dziękuję za Wasze komentarze, pod poprzednim postem :) Miłego wieczoru:)

poniedziałek, 11 lutego 2019

...domowo..

Dawno już nie  "wrzucałam" domowych fotek :)  w ogóle dawno i długo nie publikowałam  tu postów , nie licząc tych trzech poprzednich... Więc chyba pora to zmienić :) Dziękuję, że zaglądacie , szczerze mówiąc bałam się , że już nikt tu nie zajrzy po takim czasie...:):):)



pozdrawiam :)

sobota, 9 lutego 2019

...dodatki...

Po wcześniejszym falstarcie , wracam do tematu...Bardzo lubię  "błyskotki " , chyba , jak każda kobieta ...jakoś dziwnie potrafią poprawić mi nastrój , też tak macie ? No i są świetnym dopełnieniem kobiecego stroju :) Lubię starą biżuterię , a więc głównie bazuję na tej maminej i babcinej :)

Szczególną sympatią darzę duże pierścienie i noszę je na co dzień , nawet gdy wybieram się tylko na zakupy, lubię czuć się elegancka :) najbardziej podobają mi się kamee , choć mam tylko jeden pierścień z kameą , kilka wisiorków i broszkę , ale o kameach może innym razem :)




Miłego weekendu :)

czwartek, 7 lutego 2019

...a jeszcze tak niedawno....

....były święta...najbardziej klimatyczne ...cały rok tęsknię za tym klimatem...Te były wyjątkowo sentymentalne , wśród zapachu choinkowych gałązek , w blasku lampek szkliły się stare bombki z mojego dzieciństwa...

...jeszcze wciąż sporo ich mam :) Tak sobie myślę , żeby kiedyś "wystroić" całą choinkę w te stareńkie cuda :) Są takie kruche , kolorowe i ładne:)

Również , niezmiennie od wielu lat , towarzyszy mi ulubiona świąteczna lektura z dzieciństwa , Dziadek do Orzechów i wiem , że nie tylko ja mam do tej świątecznej opowiastki sentyment...

 
Choć dziś "modny " jest przekład z Wydawnictwa Mg , w pięknej , zielonej okładce , mnie to wydanie także bardzo kusi ...i pewnie skusi , będzie pasowało do mojego dziadka w zielonym ubranku:) póki co  , mam swoje stare wydanie z 1978r.

Miłych snów :):):)

poniedziałek, 4 lutego 2019

...najpiękniejszy...


 Z początkiem stycznia trafiłam w końcu na wymarzonego dziadka do orzechów, ogromnie się cieszę, bo nie było łatwo upolować tę "sztukę". To chyba najpiękniejszy dziadek  , taki ...nieszablonowy...


Piękne zielone ubranko, prezentuje się elegancko , oblamówka z żółtej ozdobnej tasiemki , wszystko to sprawia miłe wrażenie i ten zamaszysty wąs,,,ach :D


A tak poważnie, to dziadka czeka  "korekta  owłosienia "...:D Poza tym nie mam zastrzeżeń , jest idealny...

środa, 3 lutego 2016

...zachód słońca...

...po intensywnym, gorejącym ogniem wschodzie , delikatny, wręcz pastelowy zachód słońca...

zachód słońca bez słońca;)  bo za pięknych, gęstych i kłębiastych chmur praktycznie nie było widoczne...

poniedziałek, 1 lutego 2016

...lutowy poranek...

...pierwszy:) Korzystając z chwilowej przerwy między : padaniem deszczu i padaniem deszczu ze śniegiem, wybrałam się na poranny spacer, oczywiście w ulubione miejsce:)
 
 
..i tak spacerując, odniosłam wrażenie, że jakiś dziwny zastój zapanował w przyrodzie.. Kaczki mało energiczne dzisiaj, zupełnie tak, jak ja...bo i skąd czerpać energię.. z deszczu? Kolejny ciemny, szaro-bury dzień z ledwie widzialnymi przebłyskami słońca...
 
...aparat zabrałam , chyba już  z przyzwyczajenia...ale wielkiego pożytku dzisiaj z niego i ze mnie nie było.. i tak spuszczając nos na "flintę", zakończyłam spacer...
 
 
Pozdrawiam

piątek, 29 stycznia 2016

....wschód słońca....

 .....widok z okna....kolory zmieniały się niemal z każdą sekundą:)

...gdyby nie słup i druty, które psują trochę widok , czułabym się , jak prawdziwa szczęściara ... bo... czyż nie jest szczęściem mieć takie widoki przed oczami , niemal każdego ranka i wieczora ?... i to nie wychodząc z domu?...Moje niebo mnie rozpieszcza:)




...a kawa w takim towarzystwie, smakuje wybornie :).. tylko zwykle szybko stygnie , kiedy sięgam po aparat....




piątek, 22 stycznia 2016

.....zatrzymać chwile......

...próbuję ...:) zatrzymać na dłużej magię minionych świąt. Jeszcze po domu roznosi się zapach pierników, jeszcze migocą światełka ...

poniedziałek, 7 grudnia 2015

...grudniowy dzień...


...chryzantemy.......chyba pierwszy raz mam okazję cieszyć nimi oczy w ...grudniu....


...światło zmienia się niemal z minuty na minutę....